„Śmiertelnika tu żadnego zwać szczęśliwym nie należy, aż bez cierpień i bez klęski krańców życia nie przebieży” – nie do końca typowa recenzja książki „MamoTata” Jeremy’ego Howe.

Dodano: 14 lutego 2013r.

Tagi: , ,

Wielka cisza i pustka w chęci wyrażenia jakichkolwiek emocji – tak mogę zacząć trochę nietypową recenzję książki MamoTata. W przeciwnym razie musiałabym przekazać swoją złość, łzy i maleńką radość ze „szczęśliwego” zakończenia książki. Czytając Wyznania upiornej mamuśki czy Mama, smoczek – czułam, że poruszam się w bezpiecznym świecie rodzicielskich emocji, gdzie dzieci mają mamę i tatę – przy czym to mama pełni podwójną rolę w obowiązkach domowych, mając na głowie zarówno swój, jak i dziecięcy świat. Rzeczywistość jest tam w miarę poukładana, a jedynym zagrożeniem są śmieszne wybryki ze strony fantastycznych maluchów. Nagle świat czytania o bezpiecznym rodzicielstwie został rozbity – sięgnęłam po książkę MamoTata. Próbując przeanalizować tytuł – bez czytania recenzji, ucieszyłam się, że w końcu trafiłam na tatusia z pieluchami na głowie i dziećmi na rękach, ale już po pierwszej stronie lektury – zaczęłam się zastanawiać, czy chcę czytać dalej. Nie dlatego, że książka wydała mi się mało ciekawa, ale dlatego, że zanim sięgnę do jej dalszej treści – muszę zmienić nastawienie i zaopatrzyć się w karton z chusteczkami. Czułam, że złączy mnie z tą książką mnóstwo wzruszeń, złości, niezrozumienia, łez, smutku i radości – którą z całą pewnością przyniesie zakończenie historii.

Historia inna niż wszystkie

Tragiczne wydarzenie i w sumie cały sens książki poznajemy już we wstępnie. Zagłębiając się w dalszą jej część poznajemy szczegóły i relację ojca, który uciekając od obowiązku spędzania czasu ze swoimi córeczkami – staje się ich jedynym opiekunem. Morze łez wylałam czytając o jego emocjach, zagubieniu i poszukiwaniu zrozumienia – dlaczego ktoś zabił jego ukochaną żonę, matkę jego dzieci, miłość – jego drugą połowę serca.

Mój umysł dryfował w całkowitej pustce, gdyż nie potrafiłem objąć rozumem przyszłości.

Nie bez powodu autor książki przed tymi dramatycznymi wydarzeniami, wprowadza nas w świat smakowania jego miłości, zdobywania uczuć jego przyszłej żony, początki małżeństwa – odkrywa przed nami planszę z pięknym związkiem, pełnym wzajemnego wsparcia i przyjaźni, gdzie owocami małżeństwa stają się dwie piękne córeczki.

MamoTata Howe

Oboje wiedzieliśmy w głębi serca, że znaleźliśmy tę właściwą osobę, z którą chcemy iść przez życie. Ufaliśmy sobie, a także – podobnie jak wiele innych trwale związanych par – zdawaliśmy sobie sprawę, że razem się rozwijamy. Jako para znaczyliśmy więcej niż każde z nas z osobna. Byliśmy bystrzejsi, bardziej dynamiczni, milsi, lepsi, silniejsi i bogatsi niż sama Lizzie czy Jeremy osobno.

Czytając, wiemy już, że wydarzy się coś złego, wiem co, ale niesamowitym zaskoczeniem jest sposób, w jaki autor nas z tym zapoznaje. Czułam, jak z każdym słowem sączą się do moich przemyśleń, lęk, smutek – cierpienie. Słyszałam w głowie krzyk mężczyzny, którego umysł rozrywał ból i strach – moje łzy całkowicie swobodnie i niezależnie ode mnie płynęły wraz ze łzami autora książki – nie byłam w stanie nad nimi zapanować i szczerze mówiąc nie chciałam. Kiedy przebrnęłam przez dramatyczne wydarzenia, liczne kłamstwa, którymi ojciec karmił dzieci – chroniąc jej przed cierpieniem, treść książki zmieniła swoje oblicze.

Słodki zapach rozespanych dzieci nagle wzbudził we mnie falę rodzicielskiej miłości.

Mogłam poznać świat mężczyzny – ojca, który zawsze “czuł się niewyraźnie w roli bohatera obarczonego na najbliższy tydzień zadaniem godnym Herkulesa: wyłączną opieką nad dziećmi. Byłem mężczyzną prawdziwie świętobliwym. Bo Bóg jeden wiedział, jak mam przeżyć tych siedem dni”, a nagle nie był w stanie – nawet chwili spędzić bez swoich córek. Gwałtowna śmierć żony oraz świadomość podjęcia dalszej życiowej drogi z dziewczynkami – samodzielnie, szybko zweryfikowała pojęcie pięknego rodzicielstwa dla Jeremy’ego Howe.

Jedna książka – wiele uczuć

Czego możecie się spodziewać zagłębiając swoje myśli w książkę? Zobaczycie świat człowieka, którego rzeczywistość legła w gruzach:

Znajdowałem się o całą wieczność od normalności.

Dramatyczny charakter każdego słowa, ból, który jak jad – przedziera się przez każdy wyraz.

Jakby mi ktoś wbił nóż w serce, jakby coś roztrzaskało moje życie na milion kawałków. Byłem kompletnie zagubiony. Chciało mi się płakać, a nie mogłem uronić łzy. Chciałem krzyczeć, lecz nie potrafiłem wydobyć z siebie żadnego dźwięku. Pragnąłem wymazać przyszłość. Zwinąć się w kłębek i ukryć. Uciec.

Jest to historia, która przypomina modlitwę z przesłaniem do Boga i przewija się jak kultowy motyw przez całą książkę:

Panie Boże, dziękuję Ci za Lizzie. Spraw proszę, by wiedziała, że ją kocham i że dla dobra naszych córek zrobię wszystko. Wszystko.

Opowieść o mechanicznie przemijających dniach, o których bohaterowie nigdy nie zapomnieli. Wspomnienia o chwilach, w których musieli stanąć oko w oko z prawdą o śmieci, chwili, w której „rozległ się straszny krzyk Jessiki. (…), że ten straszny krzyk zakończył dzieciństwo mojej starszej córki”. Po wielu latach, dorosła Jessika wciąż pamięta swoje myśli –

Ciekawe, ile czasu potrzebują drzewa z żywopłotu, żeby dosięgnąć do mamusi w niebie.

Zawsze jest nadzieja

MamoTata
Siła woli i chęć walki o powrót do normalnego życia sprawiły, że w dalszej części książki, poznajemy rodzinne zmagania Jeremy’ego i jego dwóch córek.

Mam wyryty w pamięci jej obraz jako malutkiego dziecka stale na kolanach matki. Tak właśnie zawsze robiła. Wobec czego teraz usadziła się na moich.

Tak rozpoczynają się dalsze rozdziały – w historii pełnej nowych i niezwykle trudnych obowiązków ojca, który uświadamia sobie, że obok ciągłego bólu, rozpamiętywania i obsesyjnych poszukiwań głosu od ukochanej żony, w oczach dziewczynek teraz jest „jednocześnie ich tatą i mamą”. Życiowa rola rodzica, w którą musi wcielić się Jeremy – ukazuje śmieszne, czasami absurdalne, momentami znów smutne perypetie całej rodziny. Nie jest to jednak, tak do końca radość, do ostatniej strony książki wiemy, że już zawsze będzie ją ograniczało jedno wydarzenie sprzed lat. Mimo to pojawia się optymizm i nadzieja, trud życia oraz nieustanna walka z przeszłością, która oddaje w ręce czytelnika pewną iskrę, która sprawia, że akurat ta książka warta jest szczególnej uwagi.

mamotata
Jeżeli nie boicie się łez, ogromnego wzruszenia, chcecie poznać istotę prawdziwej miłości, która została w tej książce ukazana przez pryzmat straty, bólu i cierpienia, które zazwyczaj towarzyszą śmierci ukochanych nam osób, to polecam Wam książkę MamoTata. Mimo iż jest nasączona dramatycznym językiem, to jest przepiękna, dała mi chwile wzruszenia i pozwoliła wiele zrozumieć, inaczej spojrzeć na nadzieję i siłę, z jaką ludzie potrafią wstać po traumatycznym upadku, siłę, którą mogą jeszcze obdarować innych wokół siebie – czy wielu tak potrafi? Odpowiedzcie sami na to pytanie po lekturze MamoTata Jermy’ego Howe. Sami przekonajcie się o ludzkich możliwościach, które wciągają w świat dramatycznego bólu, potrafią przelać go na czytelnika, aby na końcu wzbudzić nadzieję, że po wielkim wstrząsie – można dojść do siebie, że nie można zacząć wszystkiego od początku, ale zawsze można rozpocząć coś nowego, zbudować świat, który wydawał się nie do odbudowania.

Moja historia jest długim cytatem z przeszłości, a także obrazem jej skutków, tego, jak los ukształtował dziewczynki i mnie. Nie daliśmy mu się, nie pozwoliliśmy się złamać. Po prostu jesteśmy inni.

Konkurs

Mamy także dla Was dwa egzemplarze książki – do wygrania w dość refleksyjnym konkursie. Napiszcie nam o znaczeniu rodzinnej miłości, czym i jaka ona dla Was jest? Swoje wypowiedzi prześlijcie do nas na adres: konkurs@jestemrodzicem.pl. Konkursowe egzemplarze książki MamoTata – oddamy w ręce autorów najciekawszych odpowiedzi. Konkurs zaczyna się dzisiaj 14.02.2013 i trwa do 22.02.2013. O wyborze zwycięzców zdecyduje komisja, która ogłosi wyniki 25.02.2013.

Autor:

Serwis dla rodziców, wydarzenia, wywiady, recenzje

Poinformujemy Cię o kolejnych treściach.

Poinformuj nas o ciekawym artykule! | +
JR

Patronaty

jr_festyn_rodzin_zaprzyjaznionych

Imię i nazwisko (wymagane)

Adres email (wymagane)

Temat

Treść wiadomości

Zamknij