Niespełnione ambicje rodziców?

W mediach znów zrobiło się głośno o zajęciach dodatkowych i dziedzinach sportu jakimi trudnią się dzieci – za całkowitym przyzwoleniem swoich rodziców. Spore kontrowersje wywołał amatorski film nakręcony podczas zawodów MMA dla dzieci, w których chłopcy walczą w klatce, w otoczeniu pijących piwo rodziców i krzyczącej publiczności. Same zawody nie są czymś złym – jeżeli odbywają się pod nadzorem trenerów i na sali sportowej, a nie w scenerii przeznaczonej dla zawodowców. W rzeczywistości wygląda to tak, że dorośli, którzy nie mieli takich atrakcji w swoich dzieciństwie lub chcieliby widzieć swoje dzieci przy określonych zajęciach,  bardzo często nie pytają pociech o zdanie, czy oni tego właśnie chcą i narzucają  im obowiązek uczestnictwa na przykład – w różnych dziedzinach sportu.
Możliwości zapisania dziecka na zajęcia dodatkowe jest mnóstwo. Jeżeli poślemy synka czy córeczkę na naukę języka obcego lub na basen, to jeszcze nic wielkiego się nie stanie, ale czasami słyszymy o łączeniu wielu dziedzin, np. tenis, basen, języki obce i jeszcze taniec albo  karate, piłka i zajęcia plastyczne. A gdzie w tym wszystkim jest dziecko i jego prawo do zabawy? Zabawy swoimi zabawkami, według swoich własnych reguł, psocenie z rówieśnikami na placu zabaw – czy to już odległy świat, do którego mogą tylko zaglądać, ale w nim nie przebywać?
Wielu rodziców narzuca obowiązek chodzenia na różne zajęcia, żeby wzbudzić w dziecku zainteresowanie, żeby w późniejszym wieku nie chodził po osiedlu z kolegami, którzy nie koniecznie wzbudzają zaufanie. Czy jednak jesteśmy w stanie ustrzec przed tym swoje dziecko? Czy nie jest tak, że obowiązek nauki i szanowania pewnych wartości należy do rodziców, a nie do prowadzących zajęcia?

 

Poinformujemy Cię o kolejnych treściach.

Poinformuj nas o ciekawym artykule! | +
JR

Patronaty

patronat_kup_bilet_dzieciakowi_100x200

Imię i nazwisko (wymagane)

Adres email (wymagane)

Temat

Treść wiadomości

Zamknij