O chłopcu, który malował chmury

Dodano: 28 maja 2010r.

Tagi: , ,

Foto: JakubSmykowski.com

Na odległej planecie, której nie widać nawet przez najlepsze ziemskie teleskopy, mieszkał sobie chłopiec. Gdy tylko drugie słońce wychylało się zza horyzontu, brał on swoje pędzle i farby i zaczynał malować chmury. Pędzle zrobione były z miękkiej sierści ptaka czochraka, a farbki utarte z różnokolorowych pyłków kwiatowych zmieszanych z czymś, co przypominało lekko roztopione masło. Jego płótnem były kawałki kory drzewa pasiastego.

Chłopiec malował wyłącznie chmury. Uwielbiał ich kształty zmieniające się w zależności od pory dnia czy też siły wiatru. Często leżąc na łące sam wymyślał różne formy z chmur i nadawał im nazwy.
Tak tez było tego dnia. Jak zawsze wyszedł na łąkę i na chwilę położył się, aby wypatrywać napływających chmur. Nagle zobaczył jakiś kształt uczepiony jednej z chmur. Potem drugi. I trzeci. Wkrótce była ich cała masa. Okazało się, że są to nieznanych kształtów owoce wyrastające z chmur. Podobne były do ziemskich gruszek nakrapianych czerwonymi plamkami. Wisiały tak nisko nad głowa chłopca, że wystarczyło tylko trochę podskoczyć, aby je zerwać. Smakowały jak owocowe lody. Chłopiec chwycił za pędzel i zaczął malować ten niezwykły widok. Malował cały dzień i ani się obejrzał, jak chmury dopłynęły, a oba słońca zaszły za horyzont
Następnego dnia sytuacja się powtórzyła. Tym razem z chmur zwisały już inne, równie pyszne owoce. I powtarzało się to przez kilka kolejnych dni.
Aż pewnego dnia powiał bardzo silny wiatr i przegnał wszystkie chmury. Chłopiec wypatrywał ich przez następne dni, ale bez skutku. Spakował więc swoje pędzle i farbki i powędrował przed siebie w poszukiwaniu chmur pełnych wiszących owoców. I szedł tak patrząc w niebo, aż w końcu zrozumiał, że chmury zniknęły na zawsze. Popatrzył więc uważnie wkoło, chwycił pędzel i po raz pierwszy namalował coś innego. Było to drzewo. Kiedy je skończył, zauważył że czegoś mu na nim wyraźnie brakuje. Przymknął oczy i po chwili już wiedział czego. Wziął do ręki pędzel i domalował zwisające z drzewa owoce. Takie same, jak te zwisające z chmur.

A może tobie uda się kiedyś zobaczyć napływające chmury z wiszącymi owocami?

Autor:

Poinformujemy Cię o kolejnych treściach.

Poinformuj nas o ciekawym artykule! | +
JR

Patronaty

Leszek Peszek i jego najlepszy przyjaciel

Imię i nazwisko (wymagane)

Adres email (wymagane)

Temat

Treść wiadomości

Zamknij